Dolina Śmierci – najgorętsze miejsce w USA

Dolina Śmierci - najgorętsze miejsce w USA

Poszukiwacze niezwykłych atrakcji turystycznych bardzo często udają się do usa, gdzie absolutną gwiazdą jest kalifornijska Death Valley. Jest to bezodpływowa depresja zlokalizowana na pustyni Mojave, która słynie z nieprawdopodobnych wręcz temperatur powietrza. Rekordowy wskaźnik tej temperatury wychwycił w 2013 roku 56, 7 °C (a blisko 100 °C piasku), przez co kraina ta została uznana za najgorętsze miejsce na planecie Ziemia. Jeśli chodzi o opady deszczu, to takowych nie ma tu prawie w ogóle, przez co nawet rzeki mają charakter okresowy. Park Narodowy Doliny Śmierci zajmuje obszar 13 628 km². Kamienna pustynia przypomina swym wyglądem krajobraz marsowy, przez co pobudza wyobraźnię miłośników fantastyki. Spękana struktura potęguje pewność, że nie może być tu żadnego życia, chociaż przyroda zadecydowała inaczej – Dolinę Śmierci upodobały sobie koty preriowe, pumy, rysie i owce kanadyjskie. Historia pokazała, że potrafili tutaj przetrwać XIX – wieczni poszukiwacze ogarnięci gorączką złota – nie odstraszył ich brak cienia, niemiłosierny upał i brak słodkiej wody. Współcześnie jednak miejsce to w żadnej mierze nie nadaje się do życia. Nie mniej jednak warto jest poznać to unikatowe miejsce na turystycznej mapie świata, którego atrakcje zaskakują przyjezdnych na każdym kroku. Pierwszą z nich bez wątpienia jest tor wyścigowy znajdujący się na dnie wyschniętego jeziora – Racetrack Playa słynie z wędrujących kamieni, których zagadkę usiłowało rozwikłać wielu geologów. Kamienie te przemieszczają się za pomocą niezbadanej siły, a ich ruch jest dość trudny do wychwycenia gołym okiem, bez oznaczenia pierwotnej lokalizacji kamieni. Naukowcom udało się wywnioskować, że dla wędrówki kamieni niezbędne jest zaistnienie łącznie trzech procesów geologicznych. Bardzo barwnie prezentuje się Artist’s Palette (Paleta artystów), znajdująca się w sercu Doliny. Skały przybierają barwy czerwone, fioletowe, żółte i zielone, co jest wynikiem utleniania się rozmaitych związków chemicznych. Imponującym zjawiskiem przyrodniczym jest Badwater (Zła woda), która jest pozostałością po wyschniętym słonym jeziorze, położonym osiemdziesiąt sześć metrów poniżej poziomu morza. Jest to jedna najbardziej niesamowitych depresji, którą otaczają surowe i wiejące grozą skały. Tutaj nikt nie ma wątpliwości, że jest to prawdziwa Dolina Śmierci. Słońce daje się niemiłosiernie we znaki, a piętnastominutowy spacer to zbyt duży wysiłek i wyzwanie dla przeciętnego człowieka, który nie jest przyzwyczajony do aż tak skrajnych warunków klimatycznych. Podróżnicy mówią, że Badwater nie da się doznać za pomocą słowa pisanego – Badwater trzeba po prostu osobiście zobaczyć, wtedy można je prawdziwie poczuć. Innym miejscem całkowicie pozbawionym życia jest Devil’s Golf Course (pole golfowe diabła) – nazwa ma ścisły związek z powiedzeniem z przewodnika po Dolinie, który ukazał się w latach trzydziestych XX wieku: „Tylko diabeł może grać w golfa na tej powierzchni”. Pole to także znajduje się w depresji (osiemdziesiąt trzy metry pod poziomem morza). Struktura pola składa się ze zlepku ziemi i soli, ukształtowanych w formę ostrych stożków. Kosmicznego smaku nadaje Ubehebe Crater, będący kraterem wulkanicznym, którego nazwa najprawdopodobniej oznacza „Duży kosz w skale” lub „Kosz kojota”. Pod względem geologicznym jest to całkiem młody krater, gdyż jego wiek szacuje się na 2000 – 7000 lat. Jego parametry to 3460 m w obwodzie i 150 – 237 m głębokości. W jego pobliżu znajduje się mniejszy krater, Little Hebe. Jednym z najbardziej intrygujących miejsc może być punkt widokowy zwany Zabriskie Point, którego sława ma związek z interesujących pod względem erozyjnym formacji skalnych. Nazwa jest związana z prezesem firmy Pacific Coast Borax, który zresztą miał polskie korzenie. Miejsce to zostało uwiecznione na filmie Michelangela Antonioniego z 1970 roku pod tytułem „Zabriskie Point”. Pozostałością po działalności człowieka są Charcoal Kilns – piece do wypalania węgla drzewnego z II połowy XIX wieku. Węgiel ten był niezbędny dla funkcjonowania pobliskich kopalni. Będąc w Dolinie Śmierci nie wolno pod żadnym pozorem pominąć budowli o nazwie Zamek Scotty’ego. Nazwa obiektu co prawda nie ma związku z rzeczywistym posiadaczem nieruchomości. Walter Edward Perry Scott był podróżnikiem, poszukiwaczem złota, a przede wszystkim naciągaczem, któremu udało się przekonać Alberta Johnsona, majętnego biznesmena, do zainwestowania w złoża złota w Dolinie Śmierci. Podał się za ich właściciela, co było w rzeczy samej oszustwem. Zamek powstawał w latach 1922 – 1931, pochłonął fortunę (około 2, 5 mln dolarów). Inwestycji sprzyjał fakt, że rodzinie Alberta Johnsona odpowiadał tutejszy klimat, dlatego też wszystkie plany by się ziściły, gdyby nie wielki kryzys w usa. Ciekawostką jest, że rodzina ta skończyła z niewielkim majątkiem, a sam Edward Perry Scott ma swój grób w pobliżu legendarnego Zamku. Tak więc historia pokazała, że Dolina Śmierci była wyłącznie dla ludzi zdeterminowanych i gotowych na wszystko. Współcześnie ich życie w Dolinie Śmierci pytałoby o motywację dla takiego szaleństwa, jednakże trzeba pamiętać że największe osiągnięcia pozostawiali po sobie wizjonerzy i osoby wyprzedzające znaki swoich czasów.

Leave a reply