Majak – tajne atomowe miasto ZSRR

Majak - tajne atomowe miasto ZSRR

Majak uznawany jest za jeden z największych zakładów atomowych jakie znajdują się na terenie dzisiejszej Rosji. Znajduje się w dość niewielkiej odległości od miasta Oziorsk. Zbudowany był w pośpiechu i wielkiej tajemnicy w latach 1945-1948, stanowiąc jedną z części wielkiego programu pracującego nad bronią atomową. Do groźnych wypadków dla okolicznych mieszkańców w Majaku dochodziło na przestrzeni lat kilkukrotnie. Nigdy z żadnej katastrofy nie wyciągnięto konstruktywnych wniosków, pomimo ogromnej fali krytyki jaka w na przestrzeni kilkudziesięciu lat spotkała zakład.
Zakład praktycznie od samego początku kiedy tylko rozpoczął swoją działalność dochodziło do wielu mniej lub bardziej nagłośnionych wypadków do których przyczyniły się materiały radioaktywnie. Nieoficjalnie mówi się, że od momentu powstania Majaku zginęło tam około 10 000 osób. Liczba ludności, jaka otrzymała bardzo szkodliwą dawkę promieniowania jest niemożliwa do określenia. Wypadek o którym mówiono najwięcej zdarzył się 29 września 1957 roku – nazwano go katastrofą kysztymską. Do katastrofy doprowadziła awaria systemu chłodzącego w zbiorniku zawierającym tony odpadów nuklearnych. Niebezpieczne rozpuszczone odpady doprowadziły do ogromnego w swoim zasięgu wybuchu, którego konsekwencją było pokrycie niemal 40 000 kilometrów kwadratowych promieniotwórczym skażeniem. Tylko w wyniku tego wybuchu zmarło 200 osób, a tysiące zapadło na popromienną chorobę, tragiczną w skutkach dla ich zdrowia i poprawnego funkcjonowania. Była to między innymi łuszcząca się i odpadająca skóra twarzy, dłoni czy innych nie zakrywanych na co dzień części ciała. Tysiące ludzi musiało zostać ewakuowanych ze swojego miejsca zamieszkania wielu z nich nie mogło powrócić do nich już nigdy więcej.
Kolejny z poważniejszych wypadków wydarzył się 10 grudnia 1968 roku. kiedy w zakładzie postanowiono przeprowadzić serię eksperymentów odnoszących się do oczyszczania plutonu. Dwóch niezbyt doświadczonych pracowników, bez przygotowania i właściwego sprzęt, bez wiedzy i zgody zwierzchników zlewając roztwór plutonu do niewłaściwych pojemników doprowadziło do niewyobrażalnej tragedii, która zaczęła się od błysku światła i nagłego wzrostu temperatury we wszystkich pomieszczeniach. Budynek musiał zostać natychmiastowo ewakuowany, a nadzorca zmiany próbując ratować sytuację wylał roztwór przez kratki w podłodze tym samym pochłaniając niemal całkowicie szkodliwą i zabójczą dla niego dawkę promieniowania jonizującego. Jego działanie zostało nominowane do Nagrody Darwina, czyli symbolicznej nagrody dla kandydata zmarłego w wyniku własnej głupoty. Oficjalnie na terenie zakładu miały miejsce jeszcze dwie dość poważne katastrofy. Do pierwszej z nich przyczyniły się bardzo obfite opady deszczu, które skaziły radioaktywnymi odpadami nie tylko najbliższe jezioro, ale wszystkie okoliczne wody. Kolejna miała miejsce w 1964 roku, kiedy to wiatr rozwiał wyschnięty już pył ze skażonego wcześniej jeziora Karaczaj po całej okolicy. Skutki były tragiczne, gdyż napromieniowaniu uległo ponad 400 000 osób. Najgorsze było to, że wielu ludzi nie zdawało sobie sprawy z zagrożenia jakie na nich czyha. Władze nie kwapiły się za bardzo żeby ostrzec społeczeństwo przed niebezpieczeństwem nawet wtedy, gdy ludzi gołymi rękami musieli usuwać skutki katastrofy. Dziś jezioro Karaczaj należy do najniebezpieczniejszych i najbardziej skażonych miejsc na całym świecie. Pomimo wielkiego skażenia i mnóstwa niebezpieczeństw jakie ze sobą niesie w okolicach nadal mieszka wielu ludzi młodych, nie będących jeszcze na świecie kiedy w Majaku działy się największe katastrofy. Szacuje się że w samym Oziorsku mieszka ponad 80 000 osób, które czują się zdrowe i uskarżają się na żadne niewyjaśnione dolegliwości. Zakłady atomowe nadal pracują, jednak warunki pracy są nieporównywalnie lepsze i co najważniejsze pracownikom zapewnia się maksymalne bezpieczeństwo przed negatywnym wpływem szkodliwego promieniowania. Majak do dziś uznawany jest za jeden z największych sekretów w całej historii Związku Radzieckiego, bowiem wszelkie informacje o katastrofach i zagrożeniach związanych z działalnością zakładu były pilnie strzeżoną tajemnicą przez dziesiątki lat. Ćwierć wieku temu eksperci przeprowadzili badania, z których jasno wynikało że nawet niespełna godzina spędzona nad jeziorem oznacza dla człowieka śmierć, ponieważ jego ciało przyjmuje zabójczą dawkę promieniowania – około 600 rentgenów.
Oficjalnie mieszkańcy Oziorska nie uskarżają się na jakiekolwiek dolegliwości, jednak jak pokazują statystyki wielu z nich co roku umiera na raka. Pomimo tego, że doskonale zdają sobie sprawę z zagrożenia promieniowaniem nawet po tylu latach znacznie przekraczającym wszelkie dopuszczalne normy nie decydują się na opuszczenie tego miasta. Zostają w miejscu które znają i które zapewnia im stabilności finansową, nawet za cenę nie tylko własnego ale i zdrowia swojego potomstwa. Przeciętnemu człowiekowi trudno zrozumieć motywy jakim kierują się mieszkańcy każdego dnia przybliżający się do nieuchronnej i wcześniejszej śmierci. Co ciekawe lokalna społeczność od wielu lat walczy o pozostawienie ich w spokoju, gdyż jak twierdzą tu czują się dobrze i tu jest ich dom. Oziorsk z pozoru wygląda jak każde inne miasto na świecie. Jednak jeśli dobrze się przyjrzymy nadal widać skutki, szczególnie przyrodnicze wszystkich katastrof sprzed wielu lat.

One Comment
Leave a reply